Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Loading

Jak politycy mówią o kobietach i do kobiet?

 

Posłowie rządzącej partii starają się przedstawiać jako „prawdziwi obrońcy” praw kobiet. Jako przykłady swoich działań wskazują błyskawiczne przygotowanie i przegłosowanie takich projektów jak „Za życiem”, „Rodzina 500 plus” i obniżenie wieku emerytalnego. Pozostawiając na drugim planie treść tych ustaw, warto wskazać na inny - równie istotny – aspekt rzemiosła politycznego, czyli język.

 

Podczas debat sejmowych na porządku dziennym jest poniżanie kobiet i marginalizowanie ich roli w życiu społecznym. Przykładem mogą być chociażby okrzyki posła Prawa i Sprawiedliwości – Piotra Kalety „Nie patrzysz mi w oczy”, „Asiu spójrz mi w oczy”, „Patrz mi w oczy” kierowane do Joanny Scheuring-Wielgus przemawiającej z mównicy sejmowej (21.10.2016).

Równie powszechne jest traktowanie kobiet jako elementu ozdobnego, czegoś w rodzaju męskiej biżuterii. Najlepiej świadczy o tym dyskusja w Senacie dotycząca ustanowienia roku 2017 Rokiem Władysława Biegańskiego. W trakcie debaty senator PiS Waldemar Kraska stwierdził, że żona Władysława Biegańskiego – Mieczysława Rozenfeldówna, była „piękną, bardzo pracowitą i wykształconą kobietą” (4.11.2016). Natychmiast nasuwa się pytanie: czy przy dyskusji dotyczącej ustanowienia roku czyimś imieniem, ma znaczenie podkreślanie cech jego żony, czy jest to raczej wskazanie roli kobiety, która ma być przede wszystkim piękna? Takich wypowiedzi jest więcej, kobiety przez posłów są najczęściej opisywane według kategorii takich jak piękno, wrażliwość i delikatność.

O stosunku polityków do kobiet świadczy także wypowiedź posła PiS Jana Mosińskiego podczas obrad Komisji Polityki Społecznej i Rodziny (3.11.2016), który w trakcie dyskusji o projekcie zaostrzającym prawo aborcyjne stwierdził: „Czarny protest jest jakąś fikcją, matrixem. Jeśli ktoś zabiera głos to mówi: jestem Antonina Kowalska lub Iksińska, matka-Polka, to sformułowanie mi się podoba. To jest szacunek dla Komisji a nie czarny protest. To jest eufemizm.”

Już te kilka przykładów wskazuje na to, że język jakiego używają politycy w stosunku do kobiet odbiega od stosowanego wobec mężczyzn, co jest pierwszym krokiem na rzecz przeciwdziałania równouprawnieniu płci w Polsce.

 

Mikołaj Raczyński