Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Loading

Zacznij od własnej herstorii! Pomyśl o swojej babci, matce, córce!
Po pierwsze nie bójmy się słowa HERSTORIA!

 

Używajmy go, choć napotkamy na opór. Bądźmy na to przygotowane i nie rezygnujmy z herstorii, mimo, że nie podoba się ona historykom, malkontentom, mizoginom, strażniczkom patriarchatu, różnym uczonym, ale i niedouczonym panom i paniom. To słowo jest przede wszystkim dla nas i o nas. Dla kobiet i o kobietach. O tych, które jesteśmy tu i teraz oraz o tych, które były przed nami, ale jest także dla tych, które teraz są dziewczynkami, ale już tworzą swoją herstorię i pewnie o tym nie wiedzą! Możemy im to pokazać, wzmocnić je tym przekazem, bo dziś już wiemy, że kosmos jest dla dziewczynek, choć nasze prababki nie były jeszcze tego do końca pewne.

Herstoria nam w tym pomoże. Oświetli mroki pamięci, z historii wyłuska herstorię i będziemy silniejsze, jak kobiecy krąg przy łuskaniu fasoli albo darciu pierza. 

Znaczenie słowa HERSTORIA zakorzeniło się w wielu językach. Stało się mocne i znaczące! Jest używane w rozprawach naukowych, w setkach artykułów prasowych, w debatach, w filmach i w sieci. Dzięki naszemu zaangażowaniu z każdym dniem może być silniejsze również w Polsce! Mamy do niego prawo, a dodatkowo mamy związane z nim obowiązki, bo herstoria jest o nas. Nie odkładajmy tego na później.

Zanim zgłębimy herstorię całego Stulecia Praw Kobiet w Polsce, warto, abyśmy poznały własne, domowe herstorie kobiet w naszych rodzinach lub naszych sasiadek, kobiet z którymi się przyjaźnimy.

Herstoria to dzieje naszych prababek, babek i matek. Herstoria opowiada historię z uwzględnieniem roli kobiet i kobiecej perspektywy. Uzupełnia ją, jest deklaracją kobiecej tożsamości, może być próbą dotarcia do tego, co w historii ukryte, niewidzialne, zapomniane. Przede wszystkim mówi o tym, jak długą i trudną drogę przebyły nasze przodkinie, abyśmy mogły czerpać z życia pełnymi garściami.

Ja kobieta, córka matki, która była córką mojej babki, a ta córką mojej prababki…
Oto zadanie na dziś, weź kartkę i podpisz się tak, jak uczyniła to profesor Jolanta Brach-Czaina w książce „Błony umysłu”. Najprawdopodobniej nigdy przedtem nie zrobiłaś tego w ten sposób.

Profesor pisała: (…)"Nosimy nazwiska męskie, nasze rodowe to nazwiska ojców, potem przyjmujemy nazwisko mężów. Nazwiska należą do mężczyzn. Wskazujemy cudze rody, nie własne. Kobiety wyrywa się z ich tradycji, przecina ich związki z rodziną. Nasze są tylko imiona, dlatego się nimi podpisałam: "Jolanta, córka Ireny, wnuczka Bronisławy, prawnuczka Ludwiki". Ja sama mam cztery imiona: Jolanta Monika Maria Irena. Może kiedyś podpiszę się tylko nimi?"

Zrobiłaś to?

To był pierwszy krok, jesteś gotowa na herstorię. Zaproś inną kobietę, aby spróbowała się podpisać w ten sposób.