Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Loading

W obronie Brigitte Macron

Dodano: 17 maja 2017

Virginie Ben Moubamba – aktywistka humanitarna na rzecz społeczności w Gabonie (od 1998 r.), menedżerka, żona Bruno Ben Moubamby, wicepremiera Gabonu – napisała post na Facebooku w obronie Brigitte Macron. Warto przeczytać!

 

Co za ogólnoświatowa fala – haniebna i poniżająca kobiety – zalewa Brigitte Macron!

Co za nieprawdopodobne i bezwstydne potwierdzenie, że w oczach ogromnej ilości kobiet i mężczyzn, kobieta to tylko ciało! To wiele mówi o tym, jak długa jeszcze przed nami droga, by kobiety stały się naprawdę wolne i równe mężczyznom. Jestem oburzona.

Wniosek jest taki, że mężczyzna może kochać kobietę tylko jeśli jest młoda? A wartość kobiety mierzona jest tylko urodą jej ciała? Oczywiście, młodego i, oczywiście, płodnego.

A to przykłady tego, co wypluwają z siebie hieny: „Macron, jeśli jesteś facetem, to powinieneś lubić młode ciałko w łóżku. Tylko starzec zadowala się zwiędłym.”

I jeszcze: "Macron, jeśli jesteś facetem, to powinieneś kochać dziewczynę, którą możesz jeszcze zapłodnić. Przecież jesteś młody!"

To boli mnie jako kobietę i boli mnie jako człowieka. Boli mnie ta nieprawdopodobna opresja kobiet i deformacje psychiczne, jakie fundujemy naszym dzieciom – przekonanie, że żeby być wartościową, żeby być kochaną, kobieta może polegać wyłącznie na swoim wyglądzie i seksualnym oddziaływaniu na gatunek męski. "Podniecam cię, więc istnieję!"

To dlatego nasze dziesięcioletnie córeczki, które nawet nie mają jeszcze piersi, wyzywająco prężą się w mediach. To dlatego zgadzamy się na pierwszy seks w wieku czternastu lat lub wcześniej, spędzamy godziny próbując osiągnąć ideał przed lustrem... Jesteśmy niewolnicami.

Jestem kobietą, lubię grać swoją kobiecością, jestem dumna ze swojej płci. Ale nie zgadzam się na bycie tylko ciałem, które zostanie wyrzucone, kiedy uleci reszta mojej młodości i urody. Jestem czymś/kimś WIĘCEJ! WSZYSTKIE KOBIETY SĄ CZYMŚ WIĘCEJ. Każda z nas ma duszę, siłę, inteligencję, wartości, zmagania, próby i sukcesy, charakter, zalety, wady. To one stanowią o naszej wartości, to dzięki nim jesteśmy OSOBAMI.

Czy naprawdę do tego stopnia jesteśmy zidiociali i zezwierzęceni?

Panowie, naprawdę? Czujecie się dowartościowani i lepsi, kiedy wykorzystujemy nasze krągłości i wszystkie sztuczności tego świata, by obudzić w was, a nawet wbrew wam, wasz instynkt reproduktorów? Naprawdę na tym polegają stosunki między kobietami i mężczyznami? Jędrne pośladki lub koronka i jesteście złapani? To takie proste? I to wszystko? Nie piszę się na to.

Panie, a więc zadowala was, że jesteście interesujące tylko dzięki wyglądowi i tylko na kilka lat? A potem śmietnik?! "No, pięćdziesiątki, posuńcie się, teraz konsumujemy następne pokolenie!"

Owszem, nasze kobiece ciała są wspaniałe, to arcydzieła natury. Są częścią nas, ale to tylko świątynia naszej istoty, przemijają i skończą zjedzone przez robaki. Uciekajcie od tych, którzy kochają was tylko za wasze ciało. Szukajcie tych, którzy kochają wasze ciało, bez względu na jego wiek czy stan, bo kochają was, jako całość.

A wy panowie, uciekajcie od tych, które kochacie tylko za walory fizyczne – to nie jest miłość. Wy także zasługujecie na więcej, jesteście czymś więcej niż tylko samcem szukającym samicy.

Kto przypomni w końcu, że miłość to przede wszystkim relacja między dwoma OSOBAMI, a nie między libido i czymś do zaspokojenia go?

To jest po prostu niebywałe! Jak możemy akceptować taką miernotę w życiu, skoro każdy z nas w głębi duszy marzy o tym niezwykłym związku dwóch serc, dwóch dusz, dwóch żyć, dwóch pragnień… Połączenie ciał, jakiekolwiek by nie były, jest tego jednie wyrazem.

Pani Brigitte Macron, nieważne czy Pani mąż został wybrany, czy Wasz związek przetrwa tę próbę – to jest Pani droga.

Pragnę jednak Pani powiedzieć, że jest Pani piękna, nawet bardzo piękna, i wszystkie kobiety na świecie powinny Pani zazdrościć. Ma Pani mężczyznę, który kocha Panią za to, kim Pani jest, łamiąc niebywale głupie i silne tabu oraz przesądy.

I za to Pani dziękuję. Pani przykład uświadamia nam wszystkim, jak głęboko w naszych umysłach nadal tkwią korzenie seksizmu, włącznie z moim.

Wyrwijmy je. To będzie dla nas zaszczyt oraz nasz wkład w choć niewielkie zmniejszenie istniejącego cierpienia i nieszczęścia.