Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Loading

Monika Płatek: Technologia i koszty obłudy i/lub niekompetencji

Dodano: 19 lipca 2017

Lawina bieg do tego zmienia,
Po jakich toczy się kamieniach
.

                       Czesław Miłosz

Obłuda i niekompetencja są równie groźne. Podobnie z samooszukiwaniem się. Zakładając cynizm rządzących, stawiać trzeba na obłudę. Wybierając dobrą wolę, ale i niekompetencję, uzyskuje się efekt podobny jak w przypadku obłudy – pozbawienie narzędzi do kontroli władzy i w związku z tym odebranie demokratycznego państwa prawa, które urzeczywistnia zasady sprawiedliwości społecznej. To jest równie groźne dla polityki państwa, jak i dla dobrostanu, zdrowia i życia każdego z nas. Nie przesadzam. To zagraża naszej wolności, ekonomii, zdrowiu, życiu i bezpieczeństwu osobistemu.

 

Art. 4 Konstytucji RP mówi, że 1. władza zwierzchnia w Rzeczpospolitej Polskiej należy do Narodu. 2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

 

To pierwsze zdanie art. 4 Konstytucji oznacza, że to Konstytucja wyznacza ramy, w których pozwalamy rządzącym rządzić w naszym imieniu. Ani kroku dalej, tylko w tych granicach. Konstytucja więc ogranicza ramy samowolki rządzących. Mogą dużo, ale ani kroku poza Konstytucję. To pierwsze zdanie stawia tamę i jest napisane na wypadek, gdyby do władzy dorwali się nieodpowiedzialni ludzie, którzy nas nie szanują i nie mają woli przestrzegać naszych praw, praw człowieka. Prawa człowieka zobowiązują władzę do respektowania prawa każdej, nawet najmniejszej i najstarszej i najbardziej chorej osoby w tym kraju. Ma prawo m.in. do niezawisłego sądu, do wolności słowa, do demonstrowania swoich poglądów. 

 

Czy mimo to rządzący mogą Konstytucję zmienić?

Mogą, ale w sposób w Konstytucji ustalony. Określa to art. 235 Konstytucji i wymaga większości, której PiS nie ma. I dlatego Polska to nie Węgry, a Kaczyński i rząd to nie Orban. Orban wygrał na tyle, że mógł zgodnie z prawem Konstytucję zmienić. Te zmiany są dewastujące, ale przyjęte zgodnie z poszanowaniem reguł gry. Obecny rząd i partia rządząca, nie mogąc wprowadzić zmian w Konstytucji, nie przyjmuje do wiadomości, że nie dostała od nas legitymacji do zmiany ustroju. Dostała legitymację, by rządzić, ale w ramach obecnej Konstytucji, z poszanowaniem umowy z art. 4 – ani kroku poza to, co w Konstytucji. Łamiąc Konstytucję demonstruje wobec nas pogardę, pogardę wobec prawa i pogardę wobec sprawiedliwości.

Na mównicę Sejmu 18 lipca 2017 r., w czasie ekspresowej debaty nad zmianami niszczącymi demokratyczny ustrój kraju, wyszła Pani Premier Beata Szydło i powiedziała, że „Prawo i Sprawiedliwość” przeprowadza reformę sądu, bo to należy się Polakom.

 

Dlaczego?

 

Bo wymiar sprawiedliwości, jej słowami, stoi po stronie korporacji sędziowskiej i korporacji adwokackiej i korporacji prawniczych, a wymiar sprawiedliwości ma stać po stronie ludzi i każdy obywatel w Polsce ma wiedzieć, że wymiar sprawiedliwości będzie pracował sprawiedliwie, uczciwie i dobrze i będzie dla każdego słabego obywatela, nie dla korporacji. Mowa też była o nieuczciwych sądach i kupowanych wyrokach. Nie wiem, czy Pani Premier wierzy w te słowa, ale chcę założyć dobrą wiarę, choć nie jest to proste.

Trudno bowiem słuchać o komunistycznych złogach z ust prokuratora stanu wojennego Piotrowicza, a obecnie posła z ugrupowania PiS, który nie musiał, a był ofiarny w stanie wojennym, oskarżając opozycjonistów. Dziś, równie spolegliwie obchodzi procedury. Jako poselski, by procedować szybciej i bez konsultacji, prezentuje projekty ustaw niszczące niezawisłość sądów, przygotowane w Ministerstwie Sprawiedliwości. Należy do tej „korporacji prawniczej” – jak chce Pani Premier – a to znaczy, że rozumie, że to, co robi jest sprzeczne z interesem prostego człowieka.

Trudno słuchać o komunistach w Sądzie Najwyższym z ust Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry z jej ugrupowania, bo to przecież w jego ministerstwie wice-ministrem był sędzia Andrzej Kryże, gdy on był ministrem, w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. To Andrzej Kryże skazywał w PRLu opozycjonistów, między innymi Bronisława Komorowskiego za publiczne stwierdzenie, że PRL nie jest państwem niepodległym i zorganizowanie w Warszawie 11 listopada 1979 r. obchodów Dnia Niepodległości.

 

Trudno słuchać samej Pani Premier – bo co to znaczy wymiar sprawiedliwości w rękach zwykłego człowieka i dla zwykłego człowieka? Czy zwykły człowiek będzie miał coś do powiedzenia w sprawie wypadków raz po raz powodowanych przez ludzi Pani Premier, która w stan oskarżenia stawia poszkodowanych?

 

Czy zwykły człowiek miał coś do powiedzenia, gdy rok temu za rządów Pani Premier, policja zgarnęła Igora Stachowiaka z rynku we Wrocławiu? Ci co powołani są do tego, by strzec prawa i nas przed jego naruszeniem skuła człowieka kajdankami, poniżyła, pobiła, prześladowała paralizatorem, a w końcu dusząc w toalecie na ziemi – zabiła. Pani Premier i Pan Minister Sprawiedliwości powiedzieli, że sam się pobił spadając z krzesła, i sam sobie był winny bo narkoman? Przez cały rok ten sam Minister Sprawiedliwości, który teraz będzie wyznaczał sędziów, sprawę krył. Przez cały rok ta sama Pani Premier, co mówi o sądach zwykłego człowieka, tuszowała sprawę i awansowała za namową swojej koleżanki przełożonych winnych zabójstwa na komendzie. I dalej trwałby ten zakłamany tekst podawany nieustannie w rządowej telewizji, że Stachowiak sam sobie winny, gdyby nie niezależne od rządu media. To one, a nie policja i nie prokuratura, całkowicie podległa Ministrowi Sprawiedliwości, zebrały dowody i zadały kłam oficjalnemu obwinianiu ofiary. Dlaczego Pani Premier ani słowem nie odniosła się do tej sprawy? Rząd robił i robi dalej wiele, by sprawę uciszyć. Gdyby Pani Premier miała dobre zamiary, oczekiwałabym, że przestanie powtarzać frazę „przez ostatnie osiem lat” lecz powie przede wszystkim o błędach  i zaniedbaniach własnego rządu. 500+ nie jest na każde dziecko. Matki z dzieckiem i pensja wyższą niż 1600 na 500+ nie mogą liczyć. Masło rok temu kosztowało 3,50 zł, a teraz to samo masło kosztu prawie 7 zł. Podatki za prąd, wodę, za benzynę. Wszędzie tam, gdzie opór ludzi tej władzy nie powstrzyma, sięga głębiej do naszych kieszeni. Ani słowa o co rusz rozbijanych limuzynach, ani słowa o odbieranym kobietom prawom do decydowania o sobie, o wciąż niższych zarobkach i pogardzie, gdy rzecz dotyczy ich zdrowia reprodukcyjnego. Referendum, przygotowane przez kobiety, referendum przygotowane przez nauczycieli i rodziców – lekceważone, odsuwane, odrzucane.

Tak się słucha zwykłego człowieka?

 

Ten, kto nie potrafi dostrzec własnych błędów, demonstruje niedojrzałość. Jeśli za wszystko, odpowiedzialni są inni, to znaczy, że mamy do czynienia z osobą zależną, niesamodzielną, nieodpowiedzialną. To niebezpieczne. Świadczy o nieumiejętności uczenia się na własnych błędach. Czy PiS nauczył się, że władzę utrzyma tylko nie szanując reguł gry i ludzi? Być może, tylko jaka to gwarancja bezpieczeństwa dla zwykłego człowieka?

Wytykanie błędów bezsilnym politycznie przeciwnikom opozycji, nazywanie – według reguły, że kłamstwo powtórzone wielokrotnie się przyjmie –  opozycję opozycją totalną i radykalną, rodzi podejrzenie, że się nas oszukuje i grając na naszych emocjach, podcina się nam skrzydła wolności i praworządności.

Zmiany w sądach to bezpośredni zamach na wolne i niezależne media.

Te od władzy zależne kłamią, jak za komuny. Te niezależne, gdy sądy będą w ręku rządu, staną się zależne i uznają, że odebranie koncesji jest zgodne z prawem. Nie dowiemy się więcej o sprawie Igora Stachowiaka. On już stracił życie, by zatuszować, że został zabity przez tych, którzy mieli chronić jego i jego bezpieczeństwa, władza chciała pozbawić go także dobrego imienia. Bez wolnych mediów władzy się to uda.

 

Jak ma poprawić byt zwykłego człowieka fakt, że łamane są obowiązujące przepisy wobec uchodźców?

Prokurator ze stanu wojennego wytyka posłowi Budce, że chciał przyjmować imigrantów! To dzieje się niemal w tym samym czasie, gdy brytyjski następca tronu, Książę Harry przyznaje, że drugim najpopularniejszym językiem w Anglii (po rodzimym) jest polski. I nie, Anglicy nie zaczęli się masowo uczyć polskiego, to masowo Polska imigracja zaczęła tam zjeżdżać na długo zanim weszliśmy do Unii Europejskiej. To dzieje się w tym samym czasie, gdy na granicy od miesięcy koczuje grupa matek z dziećmi, wobec których Minister Sprawiedliwości i Premier Rządu łamie obowiązujące  przepisy dotyczące starań o uzyskanie azylu. Dlaczego mamy myśleć, że jak łamie się przepisy wobec tych, którzy dla tej władzy są niewygodni, bądź wykorzystywani jako instrument do prowadzenia ohydnej, ksenofobicznej polityki, to inaczej będzie z nami?

 

Jak ma poprawić byt zwykłego człowieka demolka niezawisłości sądów z punktu widzenia polskiej gospodarki? 

Czy zainwestujecie w kraju, w którym nie ma gwarancji uczciwego procesu? I w którym przyjęte rozwiązania grożą ekonomiczną dewastacją i korupcją?

Jak ma poprawić byt zwykłego człowieka fakt, że teraz o tym, kto będzie sędzią decydować będzie Pan Ziobro i silna grupa ludzi z PiS? Jakie specjalne kwalifikacje mają oni do tego, by wybrać tych, którzy mają sądzić niezawiśle?

I, jeśli mają być niezależni, to dlaczego tworzy się specjalny sąd dyscyplinarny, gdzie spraw jest mniej, a wybrani i osadzeni na urzędzie przez Ziobrę ludzie w Sądzie Najwyższym, którymi mogą być zgodnie z propozycjami PiSu prokuratorzy z IPN z pięcioletnim stażem za to z zarobkami o 40 proc. wyższymi, niż reszta sędziów?

 

Jak ma poprawić bezpieczeństwo zwykłego człowieka to, że teraz o tym, czy doszło do wykroczenia i złamania prawa decydować będzie nie to, że się krzyczy na manifestacjach, ale to, co się krzyczy?

Za obrażanie byłego Prezydenta i wykrzykiwanie „Bolek” dostanie się uśmiech, za „Lech Wałęsa” – mandat i skierowanie do sądu? Sprawiedliwie? Z poszanowaniem  wolności obywatelskich? Jak orzeknie Sąd podległy Ministrowi Sprawiedliwości? To pytanie tak proste, że nie zasługuje na wiele punktów. 

Za książkę dokumentującą groźne powiązania Ministra Obrony Narodowej ze służbami wywiadowczymi obcego państwa grozi się autorowi procesem karnym i sprawę kieruje do Prokuratury Wojskowej. Samej sprawy – ważnej dla potencjalnie zagrożonej obronności państwa – ani Ministra się nie rusza. Jak to się ma do sprawiedliwości, o której mówi Pani Premier? Jak to się ma do bezpieczeństwa zwykłego człowieka i całego Narodu?

Ostatnio Minister Zdrowia w kraju, w którym podobno dba się o dzieci, odmówił finansowania leczenia dziecka z rzadką chorobą. Sąd Administracyjny uznał, że to decyzja niezgodna z prawem. Jaką decyzje podejmie sąd podporządkowany Ziobrze, w rządzie Pani Premier, w którym Ministrem Zdrowia jest ten, który finansowania leczenia dziecka odmawia?

 

I co w sytuacji, gdy człowiek jednak upiera się, aby żyć, a Minister Zdrowia oświadcza, że refundacji leku nie będzie, bo uznaje, że to się nie opłaca? Nie każdy ma szanse na stanowiska i pensje à la Misiewicze. O Misiewiczu w wystąpieniu Pani Premier też zresztą nie było ani słowa. Tymczasem każdego roku w Polsce notuje się prawie 10 tys. nowych przypadków zachorowań na raka prostaty. Życie chorych nawet o kilka lat mogłyby wydłużyć nowoczesne leki hormonalne. Poza Polską wszystkie kraje UE refundują te leki. W Polsce Ministerstwo zdrowia nazywa to „nieopłacalną inwestycją”. Sąd podporządkowany rządowi jaki wyda wyrok? Sprawiedliwość? Bezpieczeństwo zwykłego człowieka? O kim Pani Premier mówi, kogo oszukuje. Czy naprawdę wierzy we własne słowa?

 

To są wszystko sprawy, które w równym stopniu dotyczą zwolenników PiS, jak i tych co mają inne poglądy. Wierzących i nie wierzących. To dotyczy nas wszystkich. I w równym stopniu pozbawienie nas kontroli działań rządu przez niezależne od rządu organa (w tym sądy), nam zagraża.

 

Jaką gwarancję bezstronności dają ludzie wyznaczani do sądzenia i całkowicie uzależnieni od tych, którzy ich wyznaczyli?  Znów pytanie za niewielką ilość punktów. Prawie żadną. Pisze „prawie”, a nie „żadną” bo nie wykluczam bohaterstwa sędziów. Rzecz jednak w tym, że sędziowie powinni być profesjonalni, mieć twardy kręgosłup, odwagę, wrażliwość i wiedzę. Zdecydowanie jednak nie powinni być zmuszani do bohaterstwa. Nikt z nas nie powinien być zmuszany do bohaterstwa w ramach wykonywania naszych codziennych obowiązków. Profesjonalizm natomiast zakłada trzymania się Konstytucji. 

 

Co stanie się z sędziami, którzy orzekają nie po myśli Ministra Sprawiedliwości? I za co ten sam Minister Sprawiedliwości może im zrobić sprawę i nasłać na nich prokuratora?

A co jeśli zwykły człowiek uważa, że to Minister jest odpowiedzialny za zaniedbania prawa, które doprowadziły do śmierci posłanki Barbary Blidy? Co jeśli uważa, że to samosąd Ziobry nad doktorem G. pozbawił wielu ludzi w Polsce możliwości przeszczepu?

Poseł w Sejmie mówi: „My nie zmieniamy ustroju państwa, my tylko zmieniamy ustrój sądów.” Jeśli nie rozumie, że zmieniając ustrój sądów, zmienia ustrój państwa, to nie daje nam gwarancji przestrzegania Konstytucji. Jest więc groźny, bo co najmniej niekompetentny. Zmiana ustroju sądów zmienia ustrój. Rekonstrukcja sądów w sposób, który uzależnia sądy od władzy wykonawczej, niszczy konstytucyjny porządek państwa. Łamie art. 10 Konstytucji, a więc łamie i art. 4 Konstytucji, który mówi, że nie może sobie rząd podporządkować sądów, bo to pozbawia nas szans na sprawiedliwy, niezależny osąd.

Jakie instrumenty i kryteria ma Pani Premier i Pan Minister Sprawiedliwości, by uznać, kto się nadaje a kto nie, by sądzić ich sprawiedliwie i dostrzec, że są nieobiektywni, stronniczy i mocno niezdolni do obiektywnego patrzenia?  Proponowane ustawy to przecież najlepszy dowód, że nie potrafią wskazać kryteriów i mają na uwadze tylko własne utrzymanie się przy władzy za wszelką cenę, również za cenę odebrania nam szans na sprawiedliwość właśnie.

Praworządność? Reguły? Przykład tego dał poseł Jarosław Kaczyński. Raptem wstał i wszedł na mównicę informując: „Ja bez żadnego trybu”.

A więc niektórzy nie muszą trzymać się trybu, procedur, zasad, prawa i sprawiedliwości. Sądy jemu podporządkowane nie dostrzegą ironii tej sytuacji, nie zatrzymają i nie nazwą łamaniem reguł. Poseł Kaczyński wszedł na mównicę, by posłów opozycji en block nazwać „mordercami swego brata”, ich twarze „mordami”, a ich samych „zabójcami”. Za słowa „kochany panie” poseł opozycji pozbawiony został głosu, za swoje słowa Pan Kaczyński dostał oklaski. Sprawiedliwość? Balladynę Słowackiego stać było przynajmniej na trzeźwy osąd rzeczywistości.

PiS myśli, że my naprawdę nie rozumiemy i można nas owijać sobie dookoła palca. I może faktycznie za mało sięgaliśmy do Konstytucji, ale teraz ta lektura staje się hitem, więc lepiej nie brać nas za „ciemny lud”, który kupi każdą bzdurę. Na stronie PiSu panuje pełne oburzenie na I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf za słowa, że nie kto inny jest suwerenem jak Konstytucja! Tyle, że dokładnie tak właśnie jest. Art. 4 Konstytucji dokładnie tak mówi: tylko tyle można władzy i tylko w takich ramach jak się My Naród umówiliśmy z tymi, którym daliśmy do ręki władzę.

I jeśli ktoś tego nie rozumie, to jaką nam daje gwarancję sprawiedliwości? Jeśli ktoś bez zażenowania, i powołując się, że robi to dla nas, odbiera nam gwarancje naszego bezpieczeństwa – jak można mu ufać?

Ani Pani Premier, ani Pan Prokurator, ani Minister Sprawiedliwości w swoich wystąpieniach nie odnieśli się choćby do jednego merytorycznego zarzutu zgłoszonego pod adresem projektów rujnujących ustrój i sądy w Polsce. Karmili nas opowieściami o sędzim co ukradł pen-drive, o drugim, co nie zapłacił za kiełbasę, o trzecim, co sądził w czasach PRLu i był be. Chcieli grać na emocjach? Z pewnością. Ale powstaje pytanie – nie chcieli, czy też i nie umieli odnieść się do meritum?

Zniszczenie niezależności sądownictwa, to nie tylko podeptanie trójpodziału władzy, który znosi instrumenty kontroli przed arbitralnością i dowolnością władzy. To również to, na co zwróciła uwagę w wywiadzie 18 lutego 2017 r. w TVN24 Profesor Ewa Łętowska:

 

Ostatecznym celem wprowadzanych brutalnie, na siłę, w pośpiechu i bez dania namysłu zmian jest:

1) zyskanie bata na media niepubliczne (utrata koncesji kontrolowana przez uległy politycznie sąd);

2) jw. na partie polityczne (kontrola rozliczeń kampanii wyborczych);

3) kontrola wyników wyborów, rozpatrywania protestów wyborczych, finansowania kampanii wyborczych;

4) uzyskania stanu autocenzury sędziów, a także adwokatów (uzależnionych w zakresie postępowania dyscyplinarnego od woli Ministra Sprawiedliwości);

5) Zastraszanie sędziów – ad hoc Minister Sprawiedliwości może powołać rzecznika dyscyplinarnego – powołanie przez MS – równoznaczne z wyłączeniem właściwego rzecznika Sądu Najwyższego, sądów powszechnych i jego zastępców powoływanych spośród sędziów na 4-letnie kadencje, żadnego wyłączenia, kto może pełnić funkcje rzecznika – może być i oskarżycielem i stroną – nie ma bezstronności.

 

Czym to grozi?

Policyjnym Państwem przemocy. Po drodze i po cichu do już zniszczonych zasad chroniących zwykłych ludzi w postępowaniu karnym wprowadza się kolejne, równie groźne. Niosą przyzwolenie na stosowanie przez funkcjonariuszy publicznych wymuszania oświadczeń przemocą, zastraszeniem, groźbą bezprawną lub znęcając się fizycznie lub psychicznie w inny sposób, który nie jest torturą (patrz. 2017-06-07;Druk nr 1702 Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny).

 

Art. 4 Konstytucji gwarantuje nam, że władza nie należy do PiS, ale do Narodu. PiS łamiąc Konstytucję, sprzeniewierza się nam – Narodowi, Obywatelom i Obywatelkom. My zdecydowaliśmy, że ustrój Polski to demokratyczne państwo prawa urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej (art. 2). Mechanizmem, który to gwarantuje są m.in., wolne, niezawisłe, niezależne sądy (art. 173 Konstytucji) i trójpodział władzy (art. 10 Konstytucji).

 

To, czego Pani Premier chce – to być może jedno, ale to, co nam urządza, dewastuje demokratyczne państwo prawa, i w związku z tym nie daje szans na urzeczywistnienie sprawiedliwości społecznej, o której Pani Premier opowiada.

Prof. Monika Płatek